Wycieczka do Francji i Luksemburga 2011

Od Luksemburga przez Paryż po Monako, czyli Tour de France w wydaniu turystycznym.
 
 Środa, 30 czerwca 2011r. , godzina 18.00 – parking koło Gimnazjum w Goleszowie. Rozpoczynamy kolejną, wielodniową wycieczkę, organizowaną przez Biuro Turystyczne „Watra” Marek Gawłowski w Ustroniu oraz Koło Terenowe „Ziemi Cieszyńskiej” Polskiego Towarzystwa Geograficznego. Tym razem w wyjeździe uczestniczy 25 osób. W większości są to osoby, które brały udział w wielu wcześniejszych wyjazdach organizowanych przez koło PTG od 2005 roku. Naszym pilotem jest tradycyjnie Pan Jakub Rajwa ze Skoczowa, dla którego to kolejny wspólny wyjazd. Autokarem (z BT „Watra”) „dowodzi”  niezawodny i  rewelacyjny kierowca – Adam Jamroziński. Jego zmiennikiem jest Ireneusz Zajdel.            

Ale przejdźmy do samej wycieczki.


Przed nami nocny przejazd przez Niemcy do Luksemburga. W stolicy tego niewielkiego, jednego z najbogatszych w świecie, liczącego niespełna 500 tys. mieszkańców i 2600 km2 powierzchni księstwa jesteśmy ok. 8.20 następnego dnia, czyli w czwartek. Miasto Luksemburg liczy blisko 100 tys. mieszkańców. Podczas dwugodzinnego spaceru oglądamy między innymi mosty przerzucone przez głębokie doliny rzek przecinających miasto, pozostałości po kazamatach, mury miejskie, katedrę oraz zbudowany w stylu mauretańskim XVI - wieczny pałac Wielkiego Księcia. Kolejny etap to położone we Francji miasto Verdun. Jest to miejsce słynnej bitwy podczas I wojny światowej między wojskami francuskimi i niemieckimi, trwającej od 21 lutego do 20 grudnia 1916 roku, podczas której zginęło 700 tys. żołnierzy (362 tys. Francuzów i 338 tys. Niemców). O intensywności działań wojennych w okolicach Verdun świadczyć może ilość wystrzeliwanych pocisków artyleryjskich. Średnio było ich 300 tys. w ciągu doby. My zatrzymujemy się przy jednym z fortów koło Verdun – przy forcie Douamont. Znajduje się tu potężna kaplica i mauzoleum oraz cmentarz (jeden z wielu), na którym spoczywa 60 tys. żołnierzy. Po krótkim postoju udajemy się do Reims – stolicy Szampanii. Po zakwaterowaniu w hotelu, nie bacząc na zmęczenie, idziemy zwiedzać miasto. Najwspanialszym zabytkiem Reims jest gotycka katedra Notre Dame – miejsce koronacji  prawie wszystkich królów Francji. Jej kształt bardzo przypomina paryską Notre Dame. Ma wspaniałe rozety i witraże, a w portalu wejściowym znajduje się (wśród wielu innych) rzeźba uśmiechniętego anioła. Oprócz katedry oglądamy w Reims m.in. pałac biskupów, ratusz, Plac Royale oraz pozostałości jednego z łuków rzymskich.
Piątek 1 lipca to dla nas dzień bardzo rozrywkowy. Przeznaczamy go na kilkugodzinny pobyt w jednym z najlepszych w Europie parków rozrywki – Parku Asteriksa, który znajduje się ok. 30 km na północ od Paryża. Każdy z nas stara się możliwie najpełniej wykorzystać czekające tu na odwiedzających liczne atrakcje. Karkołomne kolejki górskie dla wielu z nas (tych, którzy odważyli się nimi przejechać) dają się mocno we znaki jeszcze wiele godzin później, a nawet następnego dnia. Są też i inne atrakcje: spływy łodziami i pontonami, karuzele, komediowe przedstawienia teatralne, pokazy delfinów i wiele innych. Na nocleg udajemy się do Paryża, do jednego z hoteli sieci IBIS w dzielnicy Montparnasse – ok. 5 km od centrum tego 12 milionowego miasta.


W sobotę zwiedzamy Paryż. Rozpoczynamy od próby wyjazdu na Wieżę Eiffla. Jest godzina 8.45. Kolejka na kilkaset metrów, ale po niespełna godzinie udaje nam się dostać na górny taras widokowy, położony na wysokości 275 metrów (całkowita wysokość wieży to 324 metry). Widok stąd jest imponujący. Przy dobrej widoczności dostrzec można obiekty położone w odległości ok. 80 km. My upajamy się wspaniałą panoramą miasta. Jesteśmy jednymi z 200 mln turystów, którzy odwiedzili Wieżę Effla od czasu jej powstania (została zbudowana na wystawę światową w Paryżu w 1889 roku). Spod wieży udajemy się Polami Marsowymi, w kierunku budynku Akademii Wojskowej, a następnie do Kościoła i Pałacu Inwalidów. Wspaniała złocona kopuła znajduje się nad marmurowym sarkofagiem, w którym  w 7 trumnach (włożonych jedna w drugą) spoczywają szczątki Napoleona Bonapartego. Idąc dalej przechodzimy labiryntem ulic do najstarszego kościoła Paryża – pochodzącego z VI wieku kościoła Saint Germain des Pres, w którym znajduje się mauzoleum króla Polski – Jana Kazimierza. Po krótkim zwiedzaniu udajemy się do kompleksu handlowego Forum Hall, a następnie do budzącego wiele kontrowersji budynku Centrum Pompidou, w którym wszystkie instalacje zostały wyprowadzone na zewnątrz i pomalowane na różne kolory. Nieco dalej zatrzymujemy się przy wspaniałym budynku paryskiego ratusza (Hotel de Ville). Stąd obok Wieży Jakuba podążamy pod Pałac Sprawiedliwości, w którym podczas Rewolucji Francuskiej więziono przed egzekucją (gilotyną) króla Ludwika XVI i jego małżonkę Marię Antoninę. Obok znajduje się wspaniała Święta Kaplica. W końcu dochodzimy do słynnej katedry Notre Dame. Godzinna przerwa daje nam możliwość podziwiania tego cudu gotyckiej architektury sakralnej. Jesteśmy już nieźle zmęczeni, ale idziemy dalej. Przechodzimy obok Sorbony (słynnego uniwersytetu) w okolice Panteonu. Panteon to dawny kościół św. Genowefy, zbudowany w XVIII wieku, obecnie pełniący rolę mauzoleum wybitnych Francuzów. Spacer kończymy koło będącego siedzibą Senatu Francji Pałacu Luksemburskiego oraz znajdujących się wokół niego ogrodów. Teraz musimy tylko dojść do naszego autokaru i dojechać do hotelu … Ale to jeszcze nie wszystko tego dnia. Po kolacji udajemy się bowiem na nocny rejs po Sekwanie. Panorama Paryża od strony rzeki jest zachwycająca. Godzinny rejs zaczynamy i kończymy pod przepięknie oświetloną Wieżą Eiffla.


Niedzielne przedpołudnie przeznaczamy na spacer po wspaniałych ogrodach Wersalu. Podziwiamy też ogromny pałac zbudowany przez króla Ludwika XIV. Następnie wracamy do Paryża. Koło Łuku Tryumfalnego i słynnymi Polami Elizejskimi udajemy się do Luwru. To wspaniałe muzeum liczy w swojej kolekcji około 250 tys. eksponatów. Mamy zamiar je zwiedzić. Niestety kolejka jest wręcz gigantyczna (około 1 km). Na jej końcu dowiadujemy się, że czas oczekiwania na wejście to 3 – 3,5 godziny. Co robić? Część z nas ambitnie staje w kolejce mając nadzieję, że może wejdziemy wcześniej. I udało się! Już po godzinie i 45 minutach jesteśmy w środku … . Na zwiedzanie mamy około 2,5 godziny. Trzeba więc się spieszyć. Oglądamy najciekawsze naszym zdaniem eksponaty np. rzeźby: Wenus z Milo i Nike z Samotraki, obrazy Rembrandta i Rubensa, a także słynną Mona Lizę Leonarda da Vinci. Podziwiamy też apartamenty Napoleona III. Późnym popołudniem udajemy się jeszcze do dzielnicy artystów – Montmartre i górującej w tej części Paryża Bazyliki Sacre Coeur (Najświętszego Serca), zbudowanej w drugiej połowie XIX wieku po wojnie prusko-francuskiej. Świątynia jest utworzona z trawertynu (rodzaj wapienia) – stąd jej biała barwa. To już ostatnie miejsce w Paryżu, które odwiedzamy. Pozostaje dojazd do hotelu.
W poniedziałek opuszczamy Paryż. Mamy przed sobą prawie 850 km jazdy na południe Francji. Początkowo autostrada prowadzi przez równinne tereny Basenu Paryskiego, ale po ok. 300 km krajobraz zaczyna się zmieniać. Wjeżdżamy na teren Masywu Centralnego. Mamy okazję oglądać wulkaniczny krajobraz Owerni – najwyższej części tej krainy geograficznej. Są to obecnie wygasłe wulkany (ich działalność zakończyła się ok. 10 tys. lat temu). Wśród nich najbardziej wyróżnia się, znajdujący się niedaleko miasta Clermont Ferrand,  wulkan Puy de Dome. Po kilku kolejnych godzinach jazdy dojeżdżamy do miejscowości Millau. Znajduje się tu najwyższy na świecie most. Położony jest nad doliną rzeki Tarn. Jego długość to 2500 metrów, a szerokość 32 metry. Wysokość jezdni nad dnem doliny w najwyższym miejscu osiąga aż 270 metrów, a wysokość całkowita najwyższego filara – 341 metrów. Z parkingu przed wiaduktem udajemy się na punkt widokowy. Tu możemy przekonać się, jak imponującą jest ta konstrukcja. Robimy sesję zdjęciową na tle wiaduktu i cieszymy się chwilą przerwy podczas wielu godzin jazdy. Ale czas w dalszą drogę. Stąd jeszcze „tylko” 200 km do naszego punktu docelowego. Jest nim miasto Carcassonne. Przed miastem zatrzymujemy się na parkingu, z którego rozpościera się wspaniała panorama na otoczone potężnymi, podwójnymi murami Stare Miasto. Po zakwaterowaniu i obiadokolacji oraz krótkim odpoczynku decydujemy się na wieczorny spacer. Kierujemy się w stronę twierdzy, która jest rzeczywiście imponująca. Wieczorny spacer pozwala nam zapoznać się tylko pobieżnie z jej ogromem. Raczymy się niezłymi lodami i wracamy do hotelu. Trzeba wypocząć przed jutrzejszym zwiedzaniem twierdzy.


Miasto Carcassonne położone jest niedaleko Pirenejów. W średniowieczu stanowiło początkowo siedzibę Katarów – odłamu chrześcijan, a po zajęciu miasta przez Szymona z Montfort, w roku 1209, stało się ośrodkiem walki z Katarami. Otoczenie miasta w XIII wieku potężnymi, podwójnymi murami i zbudowanie wewnątrz zamku utworzyło z Carcassonne potężną twierdzę, która uważana była za niemożliwa do zdobycia. Zewnętrzne mury miejskie, o wysokości nawet kilkunastu metrów, mają 1700 m długości, a wewnętrzne 1300 m. W ich obrębie znajdują się 52 wieże. Obecnie w twierdzy mieszka na stałe ok. 300 mieszkańców. Przybywają tu jednak tysiące turystów, którzy mogą skorzystać nie tylko ze spaceru wzdłuż murów, ale i z wielu znajdujących się tu kawiarenek i sklepów z pamiątkami.


Po rannym zwiedzeniu Carcassonne jedziemy na wschód w kierunku doliny Rodanu. Zatrzymujemy się przy rzymskim akwedukcie Pont du Gard, którym przesyłano wodę do położonego 25 kilometrów stąd miasta Nimes. Akwedukt zbudowany w 50 r. n.e nad głęboką doliną rzeki Gardon, jest wspaniale zachowany. Ma trzy poziomy. Dolny i środkowy były wykorzystywane dla wozów i pieszych. Górnym przesyłano wodę (jak obliczono – przez 500 lat). Akwedukt ma 49 metrów wysokości i około 275 metrów długości. Po godzinnym pobycie w tym urokliwym miejscu jedziemy dalej.


Stąd już niedaleko do kolejnego punktu naszej wycieczki –  miasta Avignon. To 25 tysięczne miasto, położone nad rzeką Rodan, jest niejako wizytówką regionu Prowansja. Znane jest przede wszystkim z tego, że było siedzibą papieży od 1309 do 1376 roku (w tym czasie rezydowało to 7 papieży), a następnie, do roku 1403 – antypapieży. Ten okres sprzyjał rozwojowi miasta, które stało się znaczącym ośrodkiem kultury. My zatrzymujemy się przy murach otaczających całe miasto (mają one 4,3 km długości, 8 bram i 39 wież, ale nie są tak imponujące jak te w Carcassonne). Stąd wyruszamy w kierunku najważniejszego zabytku Starego Miasta, jakim jest Pałac Papieży. Zamek ten to jeden z najwspanialszych przykładów architektury gotyckiej. Obok znajduje się Stary Pałac oraz katedra Naszej Pani Domsów, a po przeciwnej stronie budynek mennicy. Podziwiamy te niesamowite budowle po czym idziemy w kierunku rzeki Rodan, aby obejrzeć kolejny symbol Avignonu, którym jest słynny, „urwany” most Saint Benezet. Wejście na niego jest płatne, ale skoro tu jesteśmy, to musimy się po nim przespacerować. Most ten został zbudowany około 1100 r. n.e. Posiadał 22 łuki i miał długość 900 metrów. Wielokrotnie był niszczony, albo wskutek wojen , albo przez powodzie. Obecnie pozostały z niego tylko cztery przęsła. Widok z mostu na rzekę Rodan oraz Stare Miasto, szczególnie Pałac Papieski, jest naprawdę piękny. Czas jednak w dalszą drogę. Jedziemy teraz przez tereny Prowansji w kierunku Cannes i Nicei. Po drodze zachwycamy się wspaniałym krajobrazem tego regionu Francji. W końcu po ponad 200 km dojeżdżamy do naszego miejsca noclegowego – Hotelu de la Mare w miejscowości Golfe Juan, położonej ok. 5 km od Cannes. Tu spędzimy ostatnie cztery noce na naszej wycieczce. Jest to hotel rodzinny, z niewielkim basenem, położony zaledwie 5 minut od piaszczystej plaży. Powitanie przez właścicieli jest dla nas miłym zaskoczeniem…
Kolejny dzień przeznaczamy na wyjazd do księstwa Monako. Po niespełna godzinie docieramy na miejsce. Najpierw z tarasów widokowych podziwiamy panoramę tego niewielkiego państewka z wyróżniającą się Skałą Monako, zwaną też Skałą Herkulesa, na której jest położony m.in. pałac księcia, katedra i słynne Muzeum Oceanograficzne. Księstwo zajmuje zaledwie 1,5 km2, ale liczy ponad 30 000 mieszkańców. Zagęszczenie ludności jest tu więc ogromne. Kilkoma windami zjeżdżamy w pobliże portu, po czym dosyć stromo podchodzimy do pałacu książęcego. Duża ilość ogrodzeń i pewien bałagan na głównym placu przypominają nam o odbytych tu przed niespełna tygodniem uroczystościach zaślubin księcia Alberta. Ilość turystów jest tu ogromna. Udaje nam się jednak obejrzeć najciekawsze obiekty, w tym dziewiętnastowieczną katedrę.


Po południu, po powrocie do Golfe Juan, mamy czas wolny, który w większości przeznaczamy na kąpiel w Morzu Śródziemnym lub w hotelowym basenie.
Jednym z najważniejszych miejsc na trasie naszego wyjazdu do Francji jest Dolina rzeki Verdon.  Udajemy się do niej kolejnego dnia (w czwartek). Czeka nas około 300 km jazdy przez tereny Alp Prowansalskich. Wyjeżdżamy przed 9.00. Do kanionu mamy niespełna 100 km. Trasa wije się to dolinami, to stromymi zboczami, to znów przez przełęcze. Widoki są niezwykle piękne. W końcu dojeżdżamy do kanionu. Początkowo wijąca się doliną wąska droga, wykuta jest w kilku miejscach w skale. Mamy obawę nie tylko czy uda nam się minąć z innym pojazdem, ale przede wszystkim, czy zmieścimy się pod wiszącymi nad drogą skałami. Ale udaje się. Po kilku kilometrach podjeżdżamy stromo na pierwsze z wielu miejsc widokowych. Jest na co popatrzeć! Rzeka Verdon na długości 27 km tworzy wąski kanion, a właściwie jar, którego pionowe zbocza wznoszą na wysokość około 700 – 800 m względem dna doliny. Licząc od wierzchołków otaczających go gór, wysokość ta znacznie przekracza 1000 m. Jest to najgłębszy kanion w Europie. Jego szerokość waha się od kilku metrów na dnie, do ok. 1,5 km na wierzchołkach. Trasa, którą jedziemy wokół kanionu ma ok. 130 km długości. Co kilkanaście minut (czasami częściej) zatrzymujemy się na tarasach widokowych podziwiając ten cud natury. W drodze powrotnej zatrzymujemy się w mieście Grasse, w jednym z muzeów perfumów, po czym przejeżdżamy przez Cannes. Szczególną uwagę zwracamy na słynny czerwony dywan na schodach do Pałacu Festiwalowego (tu odbywa się festiwal filmowy).


Pełni wrażeń po wcześniejszych atrakcjach ostatni dzień pobytu przeznaczamy dla siebie. Trzeba odpocząć przed czekającą nas następnego dnia drogą powrotną. Pogoda nadal nam sprzyja. Jest słonecznie i ciepło, a raczej gorąco, dlatego opalamy się, zażywamy kąpieli, a także spacerujemy po tej naprawdę pięknie położonej miejscowości.
Czas wracać. Do Polski mamy ponad 1500 km. Wyjeżdżamy w sobotę przed 9.00. Trasa powrotna wiedzie wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego aż po okolice Genui. Tu skręcamy na północ, po czym kierujemy się w stronę Wenecji. Przejeżdżamy przez Austrię i Czechy. Zmęczeni, ale szczęśliwi jesteśmy w Goleszowie już około 3.00 w niedzielę 10 lipca po zaledwie 18 godzinach jazdy. Aż trudno uwierzyć, że naszym kierowcom udało się tak szybko przyjechać. Tylko szkoda, że to już koniec naszej wycieczki do Francji.


Mam nadzieję, że ten wyjazd na długo pozostanie w pamięci tych, którzy brali w nim udział. Wspaniała atmosfera, którą stworzyli wszyscy uczestnicy, kierowcy i pilot sprawiła, że wycieczka była wielką przyjemnością. Mogę przyznać, że z takim zespołem można jechać na koniec świata…
Dlatego w tym miejscu wszystkim uczestnikom tego wyjazdu, ale i poprzednich (równie udanych) składam serdeczne podziękowania i jednocześnie zapraszam na kolejne wycieczki.  
 
Współorganizator wyjazdu: Henryk Mróz