Wycieczka do Szwajcarii w 2009 roku.

„Kiedy Bóg stworzył już cały świat, postanowił uczynić różne państwa, żeby ludzie nie byli jednakowi. Stworzył więc kontynenty, a potem kraje. Na sam koniec spojrzał na swoje dzieło i natchnęło go, żeby stworzyć jeden mały kraj, który będzie najpiękniejszy i najbogatszy. Dał mu więc góry, jeziora, rzeki, powszechny dobrobyt, przepiękne krajobrazy i nazwał go Szwajcarią”. Aby to potwierdzić trzeba odwiedzić ten piękny alpejski kraj.
 
Szwajcaria jest niewielkim krajem. Na powierzchni zaledwie 41 290 km2 (14% powierzchni Polski) mieszka ponad 7,7 mln osób, co sprawia, że gęstość zaludnienia jest tu 1,5 razy większa niż w Polsce (około 186 osób/ km2). Szwajcaria graniczy z Francją, Włochami, Niemcami, Austrią i księstwem Liechtenstein. Różnorodność krajobrazów jest tu ogromna. Większość powierzchni (60%) zajmują Alpy, inne duże krainy tego kraju zajmują: 30% - Wyżyna Szwajcarska a 10% - góry Jura. Administracyjnie Szwajcaria dzieli się na 26 kantonów. Stolicą jest Berno.
 
W tym roku na przełomie czerwca i lipca koło terenowe „Ziemi Cieszyńskiej”  Polskiego Towarzystwa Geograficznego razem z Biurem Turystycznym „WATRA” z Ustronia zorganizowało tygodniową wycieczkę objazdową do Szwajcarii. Uczestniczyły w niej 24 osoby, głównie z gminy Goleszów. Pilotem grupy był pan Jakub Rajwa, natomiast kierowcami bracia Henryk i Stanisław Haratykowie z Koniakowa – kierowcy firmy „TRANSKOM”.
 
Wycieczkę rozpoczęliśmy wieczorem 27 czerwca (sobota) przy deszczowej i chłodnej pogodzie. Trasa przejazdu prowadziła przez Czechy (Ołomuniec i Brno) do przejścia granicznego z Austrią w Znojmie. Następnie jechaliśmy przez Austrię i Niemcy (wzdłuż Dunaju do Krems – przez Linz – Salzburg – Innsbruck), aby przed południem w niedzielę 28 czerwca dotrzeć do pierwszego punktu programu wycieczki, którym było księstwo Liechtenstenstein.   Zatrzymaliśmy się w Vaduz - stolicy tego niewielkiego państwa. Liechtenstein zajmuje powierzchnię zaledwie 160 km2, a liczy około 35 tysięcy mieszkańców (w tym Vaduz 5 tys. mieszkańców). Jest jednocześnie jednym z najbogatszych państw na świecie, ponieważ dochód roczny na jednego mieszkańca przekracza tu 100 tysięcy $. Podczas postoju mieliśmy okazję m.in. zobaczyć górujący nad Vaduz zamek księcia oraz zakupić pierwsze pamiątki.

 
Z Liechtensteinu pojechaliśmy wzdłuż doliny Renu przez Chur, stolicę  kantonu Gryzonia, w kierunku południowym. Sporo wrażeń dostarczył przejazd wąską drogą o nazwie „Via mala” (Zła Droga), która prowadziła wzdłuż wąskiego i głębokiego wąwozu. Udając się dalej na południe przejechaliśmy tunelem pod przełęczą San Bernardino i wjechaliśmy do położonego najbardziej na południe Szwajcarii, włoskojęzycznego kantonu Ticino. Jego stolicą jest Belinzona. My jednak jechaliśmy do Locarno, w którym był nasz pierwszy nocleg.
 
Zanim jednak znaleźliśmy się na miejscu podjechaliśmy do położonej w dolinie Val Verzasca - jednej z najwyższych, w Szwajcarii, bo liczącej aż 220 metrów wysokości zapory wodnej. Do odległego od zapory o 6 km Locarno przyjechaliśmy po godzinie 14.00.
 
Po zakwaterowaniu w hotelu znajdującym się w centrum miasta i krótkim odpoczynku, udaliśmy się kolejką linowo - terenową  do górującego blisko 200 metrów nad miastem sanktuarium Madonna del Sasso. Z tarasów widokowych, mogliśmy  upajać się wspaniałą panoramą miasta, które  rozpościera się nad jeziorem Maggiore. Locarno zachwyca nie tylko położeniem , ale też roślinnością. 

Występujący tu ciepły, podzwrotnikowy klimat sprzyja występowaniu typowej śródziemnomorskiej roślinności. Licznie rosnące tu palmy, pinie i opuncje oraz dominujący w kantonie Ticino język włoski, sprawiają wrażenie, jakbyśmy znajdowali się we Włoszech, a nie w Szwajcarii. Faktem jest, że do Włoch jest z Locarno niedaleko – tylko około 15 km. Warto też wspomnieć, że jest to najniżej położone miejsce w całej Szwajcarii. Znajduje się na wysokości 190m n.p.m. Po obejrzeniu sanktuarium stromymi schodami i uliczkami zeszliśmy do centrum miasta, kończąc zwiedzanie na brzegu jeziora Lago Maggiore. Później, do obiadokolacji mieliśmy czas dla siebie.